jump over navigation bar
Embassy SealUS Department of State
Ambasada Stanów Zjednoczonych Ameryki to Warszawa, Polska - Home flag graphic
O Ambasadzie
 
  O Ambasadzie Ambasador Zastępca Szefa Misji Amerykańscy eksperci w Polsce Programy Ambasady Komunikaty Prasowe Wydarzenia w Ambasadzie Wydarzenia w Ambasadzie 2008 Wydarzenia w Ambasadzie 2007 Wydarzenia w Ambasadzie 2006 Wydarzenia w Ambasadzie 2005 Wydarzenia w Ambasadzie 2004 Wydarzenia w Ambasadzie 2003 Wydarzenia w Ambasadzie 2002 Wydarzenia kulturalne Oficjalne Przemówienia

Wydarzenia 2004

Orędzie o stanie państwa

20 stycznia 2004


Izba Reprezentantów Kongresu USA
Waszyngton

PREZYDENT GEORGE W. BUSH: Panie Przewodniczący, Panie Wiceprezydencie, Panie i Panowie Kongresmani i Senatorowie, dostojni goście, rodacy. Przed Ameryką stoją dziś ogromne wyzwania i obowiązki. Jesteśmy gotowi im sprostać.

W tej chwili setki tysięcy amerykańskich żołnierzy stacjonujących w różnych częściach świata walczą z terroryzmem. Przynoszą nadzieję represjonowanym, doprowadzają przed oblicze sprawiedliwości ich oprawców, sprawiając tym samym, że Ameryka staje się bezpieczniejsza. Każdego dnia organy ścigania i służby wywiadowcze badają zagrożenia terrorystyczne, analitycy przeglądają listy pasażerów samolotów; pracownicy nowego Departamentu Bezpieczeństwa Krajowego patrolują wybrzeża i granice. Ich czujność chroni Amerykę.

Amerykanie dowiedli po raz kolejny, że są najciężej pracującym narodem na świecie. Amerykańska gospodarka jest coraz silniejsza. Zatwierdzone przez Kongres niższe podatki przynoszą efekty.

Dziś jako członkowie Kongresu możecie być dumni ze wspaniałego połączenia wrażliwości społecznej i reform, które sceptykom wydawało się niemożliwe. Podnosicie poziom szkół publicznych, zapewniacie emerytom leki na receptę w ramach programu świadczeń medycznych.

Dotąd wspólnie zmagaliśmy się z poważnymi wyzwaniami, teraz zaś stoimy przed kolejnym wyborem. Możemy iść naprzód z ufnością i determinacją albo powrócić do niebezpiecznej iluzji, że terroryści nie spiskują, a zbrodnicze reżimy nie stanowią dla nas zagrożenia. Możemy podążać drogą wzrostu gospodarczego, reform w dziedzinie oświaty i opieki medycznej albo cofnąć się do starej polityki i dawnych podziałów.

Nie po to doszliśmy tak daleko i dowiadczyliśmy tragedii, prób i wojny, by teraz się załamać i nie dokończyć zadania, które podjęliśmy. Nasz naród stanął na wysokości zadania, jakie stawia przed nim historia i oczekuje tego samego od nas. Swoją pracą, przedsiębiorczością i charakterem naród amerykański dowodzi, że nasze państwo jest stabilne i mocne.

Aktywna obrona narodu amerykańskiego jest naszym największym obowiązkiem. Od 11 września 2001 r. minęło dwadzieścia osiem miesięcy - ponad dwa lata bez ataku na ziemię amerykańską. I chciałoby się wierzyć, że niebezpieczeństwo jest już za nami. Ta nadzieja jest zrozumiała, pokrzepiająca i... złudna. Zabójcy pojawili się przecież na Bali, w Dżakarcie, Casablance, Rijadzie, Mombasie, Jerozolimie, Stambule i Bagdadzie. Terroryści nadal spiskują przeciwko Ameryce i cywilizowanemu światu. Ale my - dzięki silnej woli i odwadze - pokonamy to niebezpieczeństwo.

Wojna zaczęła się tu, w Stanach Zjednoczonych i dlatego musimy cały czas zapewniać organom ścigania i pracownikom Departamentu Bezpieczeństwa Krajowego wszelkie narzędzia, jakie są im potrzebne do obrony naszego kraju i nas samych. Jednym z nich jest ustawa o walce z terroryzmem [Patriot Act], która pozwala federalnym organom ścigania lepiej wykorzystywać informacje, skuteczniej ścigać terrorystów, łamać ich struktury i przejmować majątek.

Przez lata stosowaliśmy podobne przepisy, by łapać malwersantów i handlarzy narkotyków. Skoro metody te okazały się skuteczne przy ściganiu przestępców, trzeba ich użyć w walce z terroryzmem.

Kluczowe postanowienia Patriot Act wygasną w przyszłym roku. Ale groźba terroryzmu do tego czasu nie zniknie. Organy bezpieczeństwa potrzebują tej ważnej ustawy, by chronić naszych obywateli. Kongres powinien więc przedłużyć obowiązywanie Patriot Act.

Ameryka podjęła ofensywę przeciwko terrorystom, którzy rozpętali tę wojnę. W marcu ubiegłego roku służby amerykańskie i pakistańskie pojmały szejka Chalida Mohammeda, który był mózgiem zamachów z 11 września. Udało się także schwytać innego terrorystę – Hambalego, jednego z głównych organizatorów zamachu w Indonezji, w którym zginęło ponad 200 osób. Ścigamy członków Al Kaidy na całym świecie, blisko dwie trzecie jej przywódców zostało już schwytanych albo nie żyje. Tysiące świetnie wyszkolonych żołnierzy organizują obławy na pozostałych przestępców ukrywających się w miastach i jaskiniach. Doprowadzimy terrorystów - jednego po drugim - przed oblicze sprawiedliwości.

W ramach ofensywy przeciwko terrorystom stawiamy też czoło wspierającym ich reżimom, które mogłyby wyposażyć ich w broń nuklearną, chemiczną lub biologiczną. Stany Zjednoczone ani nasi sojusznicy nie zgodzą się na życie w cieniu ogromnego zagrożenia.

Pierwsi przekonali się o naszej determinacji talibowie, którzy zamienili Afganistan w główną bazę szkoleniową dla zabójców z Al Kaidy. Od stycznia kraj ten ma już nową konstytucję, gwarantującą wolne wybory i prawa kobiet. Powstają nowe firmy, szpitale, a afgańskie dzieci - chłopcy i dziewczynki - chodzą do szkoły. Z pomocą nowej armii afgańskiej siły koalicyjne atakują talibów i członków Al Kaidy, którzy są jeszcze na wolności. Mężczyźni i kobiety budują nowe afgańskie społeczeństwo - wolne, dumne i przeciwstawiające się terroryzmowi. Ameryka poczytuje sobie za zaszczyt, że może być ich przyjacielem.

Od czasu naszego poprzedniego spotkania w tej izbie siły zbrojne Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, Australii, Polski i innych krajów wyegzekwowały rezolucje Organizacji Narodów Zjednoczonych i położyły kres rządom Saddama Husajna. Naród iracki jest wolny. Po obaleniu reżimu partii Baas musimy stawić czoło resztkom brutalnych zwolenników Saddama. Ci, którzy uciekli z pola bitwy, rozproszyli się i atakują z ukrycia.

Zabójcy wspierani przez terrorystów z innych krajów stanowią ustawiczne zagrożenie. Jednak czynimy postępy w walce z nimi.

Niegdyś wszechmocny władca Iraku został pochwycony w norze i siedzi teraz w celi więziennej. Spośród pięćdziesięciu pięciu najwyższych rangą funkcjonariuszy byłego reżimu złapaliśmy bądź zabiliśmy czterdziestu pięciu. Nasze siły są w ofensywie. Po Iraku krąży ponad 1600 patroli dziennie, przeprowadzamy średnio 180 akcji tygodniowo. Rozprawimy się ze zbirami w Iraku tak samo, jak rozprawiliśmy się z okrutnym i zdeprawowanym reżimem Saddama Husajna.

Budowanie nowego Iraku to sprawa trudna, ale słuszna. Ameryka zawsze chętnie robiła to, co powinno zostać zrobione w słusznej sprawie. W styczniu ubiegłego roku jedynym prawem w Iraku był kaprys brutalnego dyktatora. Dziś koalicja współpracuje z iracką Radą Rządzącą nad projektem konstytucji gwarantującej podstawowe prawa człowieka. Wspólnie z Irakijczykami i Organizacją Narodów Zjednoczonych przygotowujemy grunt pod pełną suwerenność Iraku - przekazanie władzy ma nastąpić przed końcem czerwca. W miarę jak w Iraku będzie się umacniać demokracja, wrogowie wolności uczynią wszystko, co w ich mocy, by szerzyć przemoc i strach. Próbują zachwiać wolę naszego kraju i naszych przyjaciół. Ale Stany Zjednoczone Ameryki nigdy nie dadzą się zastraszyć bandytom i mordercom.

Terroryści poniosą klęskę, a naród iracki będzie żyć w wolności.

Miesiąc po miesiącu Irakijczycy przejmują coraz więcej odpowiedzialności za swoje bezpieczeństwo i przyszłość. Dziś wieczorem mamy zaszczyt gościć wśród nas jednego z najbardziej szanowanych przywódców irackich, obecnego przewodniczącego irackiej Rady Rządzącej Adnana Paczacziego. Panie Przewodniczący, Ameryka jest z Panem i z narodem irackim, który buduje wolne i pokojowe państwo.

Dzięki amerykańskiemu przywództwu i sile woli świat staje się lepszy. W ubiegłym miesiącu przywódca Libii dobrowolnie zobowiązał się do ujawnienia i zaprzestania wszystkich programów broni masowego rażenia, także projektu wzbogacania uranu. Pułkownik Kadafi doszedł do słusznego wniosku, że jego kraj będzie bogatszy i bezpieczniejszy bez broni masowej zagłady.

Dziewięć miesięcy intensywnych negocjacji, w które zaangażowały się Stany Zjednoczone i Wielka Brytania, zakończyły się w przypadku Libii sukcesem, podczas gdy 12 lat dyplomacji nie przyniosło efektów w przypadku Iraku. Jedno jest oczywiste - żeby dyplomacja mogła być skuteczna, jej słowa muszą być wiarygodne. A nikt nie może teraz wątpić w słowo Ameryki.

Różne zagrożenia wymagają różnych strategii. Wspólnie z państwami regionu nalegamy, by Korea Północna zrezygnowała z programu atomowego. Wraz ze społecznością międzynarodową żądamy, by Iran wywiązywał się ze swoich zobowiązań i nie prowadził prac nad bronią jądrową. Ameryka dąży do tego, by najniebezpieczniejszą broń świata trzymać z dala od najniebezpieczniejszych reżimów.

Kiedy stałem przy tej mównicy 20 września 2001 r., miałem ze sobą odznakę policyjną oficera, który poległ 11 września - przypominała mi o ofiarach, które ponieśliśmy, i o zadaniach, które nigdy się nie kończą. Zobowiązałem się wówczas wobec Was oraz wobec wszystkich Amerykanów do zapewnienia obrony naszemu krajowi i pokonania wrogów. Przyrzeczenie złożyłem sam, ale dotrzymało go wielu.

Kongres zapewnił środki na obronę kraju i oddał głosy za wojną lub pokojem. Podejmowaliście trudne decyzje. Nasi najbliżsi sojusznicy trwali przy nas niezłomnie. Amerykańskie służby wywiadowcze i dyplomaci wykazały się wielkim profesjonalizmem i cierpliwością. Jednak najtrudniejsze zadanie wzięli na siebie amerykańscy żołnierze. Widzieliśmy ich wyszkolenie i odwagę w natarciach i nocnych akcjach, czujność podczas samotnych patroli. Widzieliśmy radość z ich powrotu, przejmował nas smutek, gdy odchodził ktoś z nich. Miałem zaszczyt spotkać naszych żołnierzy na służbie w wielu miejscach - czy to na pokładzie lotniskowca na Pacyfiku, czy to w kantynie w Bagdadzie.

Wielu z nich dziś nas słucha. Chciałbym im i ich rodzinom powiedzieć: Ameryka jest z Was dumna. Moja administracja i Kongres zapewni środki, jakie są wam potrzebne do walki i do zwycięstwa w wojnie z terroryzmem.

Wiem, że niektórzy zastanawiają się, czy Ameryka jest faktycznie w stanie wojny. Postrzegają oni terroryzm raczej jako przestępczość - problem organów ścigania, który powinien być rozwiązany przez doprowadzenie przestępców przed oblicze sądu. Po pierwszym ataku na World Trade Center w 1993 roku niektórzy winni zostali postawieni w stan oskarżenia, osądzeni, skazani i zamknięci w więzieniu. Jednak problem nie został przez to rozwiązany. Terroryści nadal szkolili się i spiskowali w innych państwach, opracowując coraz groźniejsze plany.

Po chaosie i rzezi z 11 września nie wystarczy zalać wrogów aktami oskarżenia. Terroryści i ci, którzy ich wspierają, wypowiedzieli wojnę Stanom Zjednoczonym – nic więc dziwnego, że mają wojnę.

Niektórzy członkowie tej izby i niektórzy obywatele naszego kraju nie popierali wyzwolenia Iraku. Sprzeciw wobec wojny wynika często z przekonań moralnych. Ale wyjaśnijmy sobie otwarcie, jakie byłyby konsekwencje pozostawienia Saddama Husajna u władzy. Spróbujmy przyjrzeć się faktom.

Już raport Davida Kaya wskazywał na dziesiątki działań związanych z programami prac nad bronią masowego rażenia i znaczące ilości sprzętu, który Irak ukrył przed ONZ. Gdybyśmy nic nie zrobili, dyktator do dziś kontynuowałby prace nad bronią masowego rażenia. Gdybyśmy nic nie zrobili, rezolucje Rady Bezpieczeństwa dotyczące Iraku okazałyby się pustymi groźbami. Osłabiłoby to Organizację Narodów Zjednoczonych i utwierdziło dyktatorów z całego świata w ich postępowaniu. Irackie sale tortur wciąż pełne byłyby ofiar - przerażonych i niewinnych ludzi. Irackie pola śmierci, gdzie setki tysięcy mężczyzn, kobiet i dzieci znikały w piaskach, wciąż byłyby znane tylko zabójcom. Dla wszystkich, którzy kochają wolność i pokój, świat bez reżimu Saddama Husajna jest lepszy i bezpieczniejszy.

Niektórzy krytycy mówią, że nasze wysiłki w Iraku powinny mieć bardziej międzynarodowy charakter. Trudno wytłumaczyć ten zarzut partnerom Ameryki z Wielkiej Brytanii, Australii, Japonii, Korei Południowej, Filipin, Tajlandii, Włoch, Hiszpanii, Polski, Danii, Węgier, Bułgarii, Ukrainy, Rumunii, Holandii, Norwegii, Salwadoru i siedemnastu innych krajów, które zdecydowały się wysłać wojska do Iraku.

Gdy debatujemy u siebie w kraju, nie możemy w żadnym wypadku zapominać o istotnym wkładzie naszych partnerów międzynarodowych ani lekceważyć ich poświęcenia. Od początku Ameryka zabiegała o międzynarodowe wsparcie operacji w Afganistanie oraz Iraku i – istotnie otrzymaliśmy znaczne wsparcie. Jest jednak różnica między przewodzeniem koalicji wielu krajów a uleganiem zastrzeżeniom nielicznych. Ameryka nigdy nie będzie prosić o zgodę na obronę bezpieczeństwa swego narodu.

Słyszymy też wątpliwości, czy możliwe jest zaszczepienie demokracji na Bliskim Wschodzie, gdzie wolność należy do rzadkości. Ale błędem byłoby zakładać, że kultury i wielkie religie są nie do pogodzenia z wolnością i samorządnością. Nie możemy występować z pozycji wyższości. Wierzę, że Bóg zaszczepił w sercu każdego z nas pragnienie życia w wolności. I nawet jeśli pragnienie to było przez całe dekady tłumione przez tyranię, jeszcze kiedyś dojdzie do głosu.

Dopóki na Bliskim Wschodzie szerzy się tyrania, rozpacz i gniew, dopóty będą tam stale pojawiali się ludzie i ruchy zagrażające bezpieczeństwu Ameryki i naszych przyjaciół. Dlatego Ameryka realizuje strategię niesienia wolności na Bliskim Wschodzie. Przeciwstawimy się wrogom reform, sojusznikom terrorystów i oczekujemy podobnych działań ze strony naszych przyjaciół.

Aby przebić barierę nienawistnej propagandy, Głos Ameryki i inne organizacje rozbudowują programy w języku arabskim i perskim. Wkrótce ruszy nowa telewizja, odbierana w całym regionie, która będzie przekazywała wiarygodne wiadomości i informacje.

Prześlę do Kongresu projekt podwojenia budżetu Narodowego Funduszu na rzecz Demokracji, który będzie szczególnie wspierać wolne wybory, wolny rynek, wolną prasę i wolne związki zawodowe na Bliskim Wschodzie. A przede wszystkim dokończymy historyczne dzieło budowy demokracji w Afganistanie i Iraku, aby świeciły one przykładem, przyczyniając się do transformacji tego zapalnego rejonu świata.

Ameryka ma do zrealizowania misję, u której źródła leżą nasze fundamentalne przekonania. Nie dążymy do dominacji, nie mamy imperialnych ambicji. Naszym celem jest demokratyczny pokój - pokój ustanowiony na fundamencie godności i praw dla wszystkich mężczyzn i kobiet. Działając w tej słusznej sprawie, Ameryka ma po swojej stronie przyjaciół i sojuszników. Jednak rozumiemy spoczywające na nas szczególne powołanie: nasza wielka Republika będzie przewodzić sprawie wolności.

Trudności ostatnich trzech lat pokazały, że fundamenty gospodarki amerykańskiej są silne. Przeszliśmy zwycięsko przez recesję, atak terrorystyczny, skandale wielkich korporacji i niepewności wojny. A ponieważ Kongres obniżył podatki w celu ożywienia wzrostu gospodarczego, nasza gospodarka jest dziś silna i będzie coraz silniejsza.

Kongres podwyższył ulgę na dzieci z 500 do tysiąca dolarów, przyznał większe ulgi małżeństwom, obniżył podatek spadkowy, podatki od zysków kapitałowych i dywidendy, obniżył też podatki dla małych firm. Zapewnił obniżenie podatku wszystkim Amerykanom, którzy płacą podatek dochodowy.

Amerykanie zrobili dobry użytek z tych pieniędzy, napędzając gospodarkę. Tempo wzrostu gospodarczego w trzecim kwartale 2003 roku było największe na przestrzeni blisko 20 lat. Wskaźniki budownictwa mieszkaniowego też są najwyższe od prawie 20 lat. Odsetek Amerykanów posiadających domy na własność jest najwyższy w historii. Rośnie przemysł. Inflacja i stopy procentowe są niskie. Rośnie eksport. Wydajność produkcji jest wysoka. I przybywa miejsc pracy.

Dane te świadczą o tym, że Amerykanie czynią z własnych pieniędzy znacznie lepszy użytek niż zrobiłby to rząd – zatem Kongres miał rację zwracając je ludziom.

Również w rozwijającej się gospodarce amerykańskiej dokonują się zmiany. W czasach gdy technologia decyduje o sposobie wykonywania niemal każdej pracy, w kraju rośnie wydajność, a pracownicy wymagają poszerzenia kwalifikacji. Znaczny przyrost stanowisk pracy notuje się w dziedzinach wymagających wysokich kwalifikacji, takich jak opieka zdrowotna i biotechnologia. W odpowiedzi na to musimy uczynić wszystko, by coraz więcej Amerykanów mogło zdobyć kwalifikacje umożliwiające znalezienie dobrej pracy w nowej gospodarce.

Kluczem do rozwoju wszystkich umiejętności jest podstawowa umiejętność czytania i liczenia, którą powinni opanować uczniowie pierwszych klas naszego systemu edukacyjnego. Jednak w zbyt wielu przypadkach podstawy te nie są wystarczająco dobrze opanowane. Przez przyjęcie ustawy No Child Left Behind (Nie pozostawić w tyle żadnego dziecka) Kongres podniósł walkę z analfabetyzmem do rangi obowiązującego prawa. Przeznaczamy na edukację coraz więcej środków – od roku 2001 zanotowaliśmy 36-procentowy wzrost nakładów. Ustanawiamy wyższe standardy. Każde dziecko poddawane jest regularnie testom z podstawowych umiejętności. Informacje o wynikach przekazywane są rodzicom, by dać im możliwość wyboru w przypadku niespełniania przez szkołę założeń programu. Jesteśmy coraz bliżej zapewnienia każdemu dziecku w Ameryce perspektywy dążenia do doskonałości.

Ale status quo zawsze znajduje swoich obrońców. Zdarzają się próby pomniejszenia No Child Left Behind poprzez obniżanie standardów i zakresu odpowiedzialności. A przecież wymagane przez nas wyniki leżą w granicach rozsądku. Oczekujemy, że uczeń klasy trzeciej potrafi czytać i liczyć na poziomie klasy trzeciej – nie są to zatem zbyt wysokie wymagania. Testy to jedyny sposób na określenie, którzy uczniowie nie radzą sobie z nauką i przyjście im z pomocą. Nie będzie powrotu do czasów, gdy uczniów przepychano z klasy do klasy nie zwracając uwagi na to, czy opanowali podstawy wiedzy. Nie zgodzę się na pozostawienie żadnego dziecka własnemu losowi – ustawa No Child Left Behind otwiera możliwości przed wszystkimi dziećmi w Ameryce.

Równocześnie musimy dokładać starań, by starsi uczniowie oraz dorośli zdobywali umiejętności niezbędne do znalezienia pracy. Wiele z szybko rozwijających się zawodów wymagają solidnej wiedzy z zakresu matematyki i nauk ścisłych wykraczającej poza program szkoły średniej. Tak więc przedkładam dzisiaj propozycję rozwiązań pod nazwą Jobs for the 21st Century (Praca w XXI wieku). Umożliwią one dodatkową pomoc uczniom gimnazjów i szkół średnich nie radzącym sobie z czytaniem i matematyką, poszerzą zakres stosowania testów kwalifikacyjnych w szkołach o niskim budżecie, oraz umożliwią zatrudnianie w niepełnym wymiarze czasu nauczycieli matematyki i nauk ścisłych z sektora prywatnego. Proponuję podwyższenie stypendiów Pella dla uczniów zamierzających ubiegać się o przyjęcie do college’ów, gdzie wymogiem są intensywne kursy w szkole średniej. Proponuję zwiększenie środków na nasze bardzo dobre college’e finansowane przez państwo, co umożliwi im kształcenie pracowników na potrzeby tych dziedzin przemysłu, gdzie następuje największy przyrost miejsc pracy. Dzięki takim działaniom sprawimy, że coraz więcej Amerykanów będzie mogło czerpać korzyści z rosnącej zamożności Ameryki. Nauka zawodu to ważna rzecz, podobnie jak ważne jest tworzenie nowych miejsc pracy.

Musimy dalej prowadzić zdecydowany program ekonomiczny nastawiony na rozwój gospodarki. Kongres nie dokończył jeszcze wszystkich prac dotyczących kwestii podatkowych. Uchwalona obniżka podatków opiewa na określony okres. Jeżeli Kongres nie podejmie stosownych działań, powróci niesprawiedliwy podatek od małżonków. Jeżeli Kongres nie podejmie stosownych działań, miliony rodzin płacić będą kolejne 300 dolarów na każde dziecko w ramach podatku federalnego. Jeżeli Kongres nie podejmie stosownych działań, małe przedsiębiorstwa będą płacić wyższe podatki. Jeżeli Kongres nie podejmie stosownych działań, powróci podatek od pochówków. Jeżeli Kongres nie podejmie stosownych działań, Amerykanów czeka podwyższka podatków. Co Kongres dał, nie powinien odbierać. Dla zapewnienia wzrostu liczby miejsc pracy, cięcia podatków uchwalone przez Kongres powinny mieć trwały charakter.

Nasz program nowych miejsc pracy i rozwoju musi uwalniać właścicieli i pracowników małych przedsiębiorstw od zbytecznych przepisów federalnych i chronić ich przed niepotrzebnymi procesami sądowymi.

Konsumenci i przedsiębiorcy potrzebują niezawodnych źródeł energii dla funkcjonowania naszej gospodarki. Apeluję więc, by Kongres przyjął ustawę o modernizacji sektora energetycznego, oszczędzaniu energii i zmniejszeniu zależności Ameryki od zagranicznych źródeł energii.

Kierowana przeze mnie administracja wspiera wolny i uczciwy handel otwierający nowe rynki amerykańskim przedsiębiorcom, producentow i rolnikom – co przyczynia się do tworzenia nowych miejsce pracy dla Amerykanów. Młodzi pracownicy powinni mieć możliwość gromadzenia oszczędności poprzez odkładanie części podatków z tytułu ubezpieczeń społecznych na osobistych kontach emerytalnych. System ubezpieczeń społecznych powinien stać się źródłem własności. Powinniśmy też ograniczyć wpływ rządu na gospodarkę do roli dobrego zarządcy pieniędzy podatników.

W ciągu dwóch tygodni prześlę do Kongresu projekt budżetu na finansowanie działań wojennych, zapewnienie krajowi bezpieczeństwa i zaspokojenie istotnych potrzeb wewnętrznych, ograniczający jednocześnie do niespełna czterech procent wzrost wydatków uznaniowych. Wymagać to będzie od Kongresu skupienia uwagi na priorytetach, cięć w zbytecznych wydatkach i rozsądnego gospodarowania pieniędzmi podatników. Działania te powinny doprowadzić do obniżenia o połowę deficytu w ciągu pięciu lat.

Wnoszę również dzisiaj o taką reformę prawa imigracyjnego, by odzwierciedlało nasze wartości i przynosiło korzyść gospodarce. Proponuję program okresowego zatrudnienia umożliwiający cudzoziemcom podejmowanie pracy na stanowiskach nie obsadzonych przez Amerykanów. Ta reforma będzie korzystna dla naszej gospodarki, ponieważ pracodawcy będą mieli możliwość pozyskiwania pracowników w sposób uczciwy i zorganizowany. Ustawa o okresowym zatrudnieniu przyczyni się do zapewnienia krajowi większego bezpieczeństwa, umożliwiając funkcjonariuszom ochrony granic i służb porządkowych skupienie się na prawdziwych zagrożeniach dla bezpieczeństwa kraju.

Występuję przeciwko amnestii, ponieważ krok taki byłby tylko zachętą do dalszej nielegalnej imigracji i nagradzałby osoby łamiące prawo. Proponowany przeze mnie program zatrudnienia zachowywałby możliwość uzyskania obywatelstwa przez osoby respektujące prawo i jednocześnie wydobywałby z cienia miliony ciężko pracujących mężczyzn i kobiet.

System opieki zdrowotnej, podobnie jak gospodarka, przechodzi proces przemian. Niebywałe osiągnięcia medyczne umożliwiają poprawianie jakości życia i ratują życie. Ogromny postęp w tej dziedzinie przyniósł również wyzwania w postaci rosnących kosztów opieki medycznej i ubezpieczeń zdrowotnych. Musimy wspólnie z Kongresem pracować nad ograniczeniem tych kosztów i rozszerzeniem na cały kraj możliwości korzystania z dobrodziejstw nowoczesnej medycyny.

Realizacja tych celów wymaga współpracy ponadpartyjnej. Przykładem takiej współpracy była decyzja Kongresu sprzed dwóch miesięcy, wzmacniająca system Medicare i wprowadzająca dofinsowywanie leków na receptę. Tym samym zapewniliście emerytom należny im dostęp do nowych leków.

Począwszy od tego roku na mocy prawa uchwalonego przez Kongres emeryci mogą korzystać z karty rabatowej umożliwiającej zakup większości leków na receptę o 10 do 25 procent taniej. Ponadto miliony emerytów o niskich dochodach mogą otrzymać dodatkowe 600 dolarów na zakup leków. Począwszy od przyszłego roku będą objęci profilaktycznymi badaniami na cukrzycę i choroby serca. Emeryci przystępujący do programu Medicare będą mogli korzystać z kompleksowych badań zdrowotnych.

Od stycznia 2006 roku w ramach Medicare emeryci będą mogli korzystać z programu zakupu leków na receptę. W zamian za miesięczną składkę w wysokości 35 dolarów większość emerytów nie objętych dzisiaj tym programem może spodziewać się obniżenia kosztu zakupu leków o mniej więcej połowę. Na mocy reformy emeryci będą mogli utrzymać swój dotychczasowy status Medicare lub wybrać plan Medicare najlepiej odpowiadający im potrzebom – podobnie jak członkowie Kongresu mogą wybrać program ubezpieczeń najlepiej odpowiadający im potrzebom. Równocześnie począwszy od tego roku miliony Amerykanów będą mogły gromadzić na specjalnych kontach zwolnione od podatku oszczędności przeznaczone na leczenie.

Podpisałem tę decyzję z prawdziwym zadowoleniem i każda próba ograniczenia wyboru czy odebrania przywileju tańszego nabywania leków w ramach Medicare zostanie przeze mnie zawetowana.

Co do kluczowej kwestii jaką jest opieka zdrowotna, naszym celem jest zapewnienie Amerykanom możliwości wyboru i dostępności do pakietu prywatnych usług zdrowotnych, który odpowiadałby ich indywidualnym potrzebom. Dla zapewnienia szerszego dostępu do ubezpieczeń zdrowotnych Kongres musi podjąć działania wynikające z gwałtownie rosnących kosztów leczenia. Małe przedsiębiorstwa powinny móc łączyć się i wspólnie negocjować uzyskanie niższych stawek ubezpieczeniowych, co umożliwi objęcie większej liczby pracowników ubezpieczeniem zdrowotnym. Apeluję o przyjęcie programów zdrowotnych dla stowarzyszeń. Proszę Kongres o przyznanie Amerykanom o niskich dochodach ulgi podatkowej, dzięki której miliony obywateli będą mogły wykupywać ubezpieczenie zdrowotne.

Dzięki komputeryzacji archiwów możemy uniknąć niebezpiecznych pomyłek medycznych, ograniczyć koszty i usprawnić opiekę zdrowotną. Z myślą o zapewnieniu dobrych relacji między lekarzem a pacjentem i zatrzymaniu dobrych lekarzy w zawodzie musimy wyeliminować błahe i pochłaniające ogromne środki procesy sądowe. Z tego miejsca wnoszę, by osoby wykupujące w ramach nowego systemu kont oszczędnościowych ubezpieczenie na wypadek katastroficznej choroby mogły odpisywać od podatków 100 procent wniesionej składki.

System opieki zdrowotnej kierowany przez rząd to zła recepta. Prowadząc kontrolę kosztów, poszerzając dostęp i sprawiając, że coraz większa liczba obywateli może sobie pozwolić na wykup świadczeń, utrzymamy system prywatnego lecznictwa, dzięki któremu opieka zdrowotna w Ameryce uważana jest za najlepszą na świecie.

Żyjemy w czasach wielkich przemiana – dokonujących się w świecie, w nauce i medycynie. Są jednak zjawiska o nieprzemijającej wartości – odwaga i współczucie, szacunek i uczciwość, poszanowanie dla innych wyznań i ras. Wartości te, które staramy się realizować w życiu, nie ulegają zmianie. Wpajają je nam podstawowe instytucje, takie jak rodzina, szkoła i związki religijne. Owe instytucje, te niewidoczne filary cywilizacji, muszą zachować swą siłę w Ameryce – i będziemy występować w ich obronie. Będziemy wspierać rodziny w wychowywaniu zdrowych, postępujących odpowiedzialnie dzieci. Zadanie pomocy dzieciom w podejmowaniu właściwych decyzji należy do nas wszystkich.

Jedną z najgorszych decyzji, jakie nasze dzieci mogą podjąć jest uzależnienie życia i przyszłości od narkotyków. Nasz rząd pomaga rodzicom w rozwiązywaniu tego problemu poprzez szeroką akcję edukacyjną, opiekę medyczną i środki prawne. Spożycie narkotyków w szkołach zmalało o 11 procent przez ostatnie dwa lata. W porównaniu z rokiem 2001 liczba młodych ludzi wolnych od narkotyków wzrosła o 400 tysięcy. W proponowanym przeze mnie budżecie wnoszę o nowe środki na dalszą realizację zdecydowanej, opartej o lokalną społeczność strategii zmniejszania zainteresowania narkotykami. Badania w szkołach na obecność narkotyków okazały się skutecznym elementem tego programu. Wnoszę więc dzisiaj o wyasygnowanie dalszych 23 mln dol. dla szkół, które zamierzają skorzystać z możliwości przeprowadzania stosownych badań pomyślanych jako środek ratujący życie naszych dzieci. Ich celem nie jest karanie dzieci, ale przekazanie im przesłania: kochamy was, nie chcemy więc was stracić.

Dzieci mające umieć podejmować właściwe wybory potrzebują pozytywnych wzorców. Ważną rolę w naszym społeczeństwie odgrywają sportowcy; niestety, w dziedzinie sportu zawodowego zdarzają się przypadki negatywnych postaw. Używanie środków wspomagających takich jak sterydy w baseballu, footballu czy innych dyscyplinach sportowych niesie ze sobą niebezpieczeństwa i stanowi mylny sygnał, jakoby istniała droga na skróty oraz że osiągnięcia są ważniejsze niż kształtowanie charakteru. Z tego miejsca apeluję do właścicieli drużyn, przedstawicieli związków, trenerów i graczy o dawanie dobrego przykładu i odrzucenie sterydów.

Aby zachęcać do podejmowania właściwych wyborów nie możemy przymykać oczu na zagrożenia stojące przed młodzieżą – nawet jeśli nie jest łatwo o nich mówić. Każdego roku około 3 mln nastolatków ulega zarażeniu chorobami przekazywanymi drogą płciową, które mogą powodować bezpłodność bądź kończyć się śmiercią. Proponuję wyasygnowanie z budżetu środków na zorganizowanie oddolnej kampanii informacyjnej o związanych z tym medycznych zagrożeniach. Podwoimy fundusze federalne na realizację programów propagujących wstrzemięźliwość seksualną w ramach akcji prowadzonych przez szkoły. Wstrzemięźliwość jest bowiem jedynym skutecznym sposobem unikania zarażenia chorobami przekazywanymi drogą płciową.

Decyzje dzisiaj podejmowane przez dzieci mogą decydować o całym ich dorosłym życiu. Wszyscy wspólnie: rodzice, szkoła i rząd musimy działać na rzecz przeciwstawienia się negatywnemu oddziaływaniu kultury i na rzecz przekazania naszym dzieciom właściwych sygnałów.

Silna Ameryka musi również cenić instytucję małżeństwa. Winniśmy okazywać szacunek wszystkim jednostkom, zajmując jednak zdecydowane stanowisko w obronie jednej z najbardziej fundamentalnych i trwałych instytucji naszej cywilizacji. Kongres zajął już stanowisko w tej sprawie uchwalając Defense of Marriage Act (Ustawa w obronie małżeństwa), podpisaną przez prezydenta Clintona w 1996 roku. Ustawa ta chroni małżeństwo na mocy prawa federalnego jako związek mężczyzny i kobiety i stanowi, że żaden stan nie może narzucać innym stanom zmiany definicji małżeństwa.

Jednak sędziowie-aktywiści podjęli próbę definiowania na nowo instytucji małżeństwa na mocy wyroku sądowego, nie zważając na wolę ludzi i reprezentujących ich wybranych przedstawicieli. W sprawie o tak ogromnych następstwach głos obywateli musi być wysłuchany. Jeżeli sędziowie chcą narzucać swą arbitralną wolę obywatelom, jedyną alternatywą dla obywateli jest trybunał konstytucyjny. Nasz naród musi bronić świętości instytucji małżeństwa.

Wynik tej debaty ma ogromne znaczenie – podobnie jak to, w jaki sposób jest prowadzona. Te same normy moralne, które określają instytucję małżeństwa mówią również, że każdy cieszy się w oczach Bogach godnością i szacunkiem.

Musimy również umacniać nasze lokalne społeczności poprzez lepsze wykorzystanie działalności amerykańskich organizacji religijnych. Religijne organizacje charytatywne wszystkich wiar realizują część najbardziej istotnych zadań w tym kraju – wspierają proces wychowania dzieci, karmią głodnych, pomagają samotnym. Jednak rząd często odmawiał takim grupom wsparcia finansowego i kontraktów tylko dlatego, że na ścianach ich pomieszczeń wisi krzyż, gwiazda Dawida czy półksiężyc. Na mocy dekretu prezydenckiego uruchomiłem fundusze pomocowe wartości miliardów dolarów, które obejmują również instytucje religijne. Dzisiaj apeluję do Kongresu o unormowanie tego stosowną ustawą, aby wyznawcy różnych wiar mogli mieć pewność, że prawo nigdy już nie będzie ich dyskryminowało.

W przeszłości współpracowaliśmy w zakresie programu wychowywania dzieci, których rodzice odbywają karę więzienia, w zakresie leczenia osób uzależnionych i pomocy bezdomnym. Dzisiaj apeluję o wzięcie pod rozwagę kolejnej grupy Amerykanów wymagających pomocy. W tym roku opuści mury więzień i powróci do społeczeństwa około 600 tys. osadzonych. Na podstawie wieloletniego doświadczenia wiemy, że jeżeli nie znajdą pracy i mieszkania bądź pomocy, o wiele szybciej kolejny raz złamią prawo i trafią z powrotem za kraty. Wnoszę więc dzisiaj o przyjęcie czteroletniego programu wartości 300 mln dolarów ułatwiającego powrót do społeczeństwa poprzez rozszerzenie oferty szkoleń zawodowych, świadczenie usług kwalifikacyjnych, zapewnienie tymczasowego miejsca zamieszkania oraz pomocy w uzyskaniu mentorów, w tym pomoc organizacji religijnych. Ameryka jest krajem, który każdemu daje drugą szansę: kiedy otwiera się brama więzienia, wiodąca od niej droga powinna prowadzić do lepszego życia.

Dla wszystkich Amerykanów ostatnie trzy lata przyniosły próby, o które nie zabiegaliśmy, a zarazem osiągnięcia będące udziałem nas wszystkich. W działaniu wykazaliśmy, jakim narodem jest Ameryka. Pogrążeni w bólu, potrafiliśmy znaleźć łaskę, która dalej nas poprowadzi. W obliczu wyzwań odkryliśmy w sobie odwagę cechującą wolny naród. Odnosząc zwycięstwa wykazaliśmy, że Ameryka kieruje się szlachetnymi celami i sercem. Mając za sobą dotychczasową drogę możemy powiedzieć, że przyszło nam żyć w zupełnie nowych czasach.

Dane mi było poznać charakter narodu amerykańskiego. W obliczu zagrożenia wykazał się spokojem i opanowaniem, umiejętnością okazywania współczucia i zdecydowaniem. Bierzemy wszyscy udział w wielkim przedsięwzięciu. Nawet najmłodsi zdają sobie sprawę, że żyjemy w historycznym momencie. W ubiegłym miesiącu dziesięcioletnia mieszkanka Lincoln w Rhode Island w przysłanym mi liście pytała między innymi: „Jeżeli uważa pan, że ja, 10-letnia Ashley Pearson, mogę w jakimś sposób przyjść z pomocą mojemu krajowi, proszę dać mi znać”. W postscriptum dodała: „Jeżeli może pan wysłać list naszym żołnierzom, proszę dodać: «Ashley Pearson wierzy w was».”

Właśnie w tej chwili, Ashley, twoje słowa skierowane do naszych żołnierzy zostały im przekazane. I rzeczywiście jest coś, co możesz zrobić – pomagasz swojemu krajowi ucząc się dobrze w szkole, słuchając rodziców, pomagając ludziom w potrzebie. A na widok ludzi w mundurach pamiętaj, by powiedzieć zwykłe „dziękuję”. Rób zatem to, co do ciebie należy, a my wszyscy zgromadzeni w izbie Kongresu uczynimy ze swej strony wszystko, abyś ty i cała Ameryka mogła cieszyć się bezpieczeństwem i wolnością.

Rodacy. Kroczymy ku przyszłości, pełni wiary i pewności. Nasz naród cechuje siła i zdecydowanie. Służymy słusznej sprawie, ponieważ sprawa ta służy całej ludzkości. Tempo poszerzania się obszarów wolności jest nieomylne – i nie dzieje się tak tylko dzięki nam. Wierzymy, że istnieje siła potężniejsza od nas, która nas prowadzi przez życie. Bez względu na to, co nas czeka, możemy mieć pewność, że Jego cele są sprawiedliwe i słuszne.

Niech Bóg nadal błogosławi Ameryce.


Do góry ^

Page Tools:

 Print this article



 
 

   Strona zarządzana przez Departament Stanu USA.
   Zamieszczenie odsyłaczy zewnętrznych prowadzących do innych stron nie oznacza akceptacji wyrażanych tam poglądów ani zasad dotyczących ochrony prywatności.


Ambasada Stanów Zjednoczonych Ameryki