Amerykański sekretarz stanu Colin Powell powiedział 1 sierpnia, że Polska nie musi już obawiać się zewnętrznej dominacji, jakiej doświadczyła w XX wieku, ponieważ ma u swego boku Stany Zjednoczone.
Powell przyjechał do Warszawy na uroczystości upamiętniające 60. rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego, bohaterskiego zrywu niepodległościowego przeciwko faszystowskim okupantom, który został stłumiony po 63 dniach.
"Polska już nigdy nie będzie osamotniona, tym bardziej, że ma teraz u boku Stany Zjednoczone'' - powiedział Powell na konferencji prasowej. Amerykański sekretarz stanu złożył wieniec pod pomnikiem "Polegli Niepokonani", a wieczorem wygłosił krótkie przemówienie na oficjalnej uroczystości zamykającej obchody.
Stojąc przed kilkutysięcznym tłumem na Placu Powstańców, Powell podkreślił: ``Wszyscy, którzy walczyli podczas owych 63 morderczych dni, są bohaterami - bohaterami walki o Polskę, bohaterami walki o wolność''. [pełny tekst przemówienia]
Przy innej okazji sekretarz stanu stwierdził, że dzisiejsza Polska ``być może po raz pierwszy w swej historii nie jest już pionkiem w grze wielkich mocarstw, ani ofiarą potwornych tyranów''.
Powell spotkał się z prezydentem Aleksandrem Kwaśniewskim, a wcześniej z ministrem spraw zagranicznych Włodzimierzem Cimoszewiczem, który towarzyszył mu podczas konferencji prasowej [zapis konferencji prasowej].
W Iraku - w ramach dowodzonej przez USA koalicji - walczy około 2.400 Polaków. Powell wyraził wdzięczność za wkład polskich żołnierzy oraz za zdecydowane zaangażowanie rządu - mimo poniesionych ofiar oraz wysokich kosztów operacji.
Sekretarz zapewnił też, że Stany Zjednoczone będą w ciągu kilku najbliższych miesięcy rozmawiać ze wszystkimi partnerami koalicyjnymi w celu przeanalizowania obecności wojskowej poszczególnych krajów w Iraku.
|