TOMASZ LIS, TVN: Panie Sekretarzu, Stany Zjednoczone pobierają teraz odciski palców i robią zdjęcia ludziom z wielu krajów, również z Polski, ale przecież nie dotyczy to wszystkich państw. Nie uważa Pan, że ten sposób traktowania jest dla nas upokarzający, zwłaszcza, że Polska należy do koalicji antyterrorystycznej, a nasi żołnierze walczą w Iraku?
COLIN POWELL: Nie mamy zamiaru upokarzać Polaków. Uważamy Polskę za jednego z naszych najbliższych przyjaciół. Doceniamy wysiłki polskich żołnierzy w Iraku i ubolewamy nad poniesionymi ofiarami śmiertelnymi. Jesteśmy Polsce bardzo wdzięczni.
Odciski palców i zdjęcia osób przyjeżdżających do Stanów Zjednoczonych to wymóg, który wprowadziliśmy nie po to, by kogokolwiek nękać czy upokarzać, ale po to, by chronić nasz kraj. Jest grupa państw, które są obecnie traktowane w sposób uprzywilejowany w ramach procedury zwolnienia z obowiązku wizowego, dzięki czemu ich obywatele nie potrzebują wiz. Ale będą oni musieli mieć paszporty umożliwiające identyfikację elektroniczną, co tak naprawdę będzie spełniało to samo zadanie.
Ze względu na charakter wspomnianej procedury zwolnienia z obowiązku wizowego nie możemy jej w tej chwili zaproponować Polakom. Ale mam nadzieję, że Polacy zrozumieją, że to dość prosta --
TOMASZ LIS: Dlaczego nie?
COLIN POWELL: Jest szereg kryteriów, które muszą być spełnione, a w tej chwili nie są.
Ale mam nadzieję, że Polacy przekonają się, że nowa procedura kontrolna jest dość prosta i nie jest poniżająca. Dwa odciski palców, zdjęcie i już. Trwa to kilka sekund i służy nie tylko ochronie naszego kraju, ale również zapewnieniu bezpieczeństwa pasażerom linii lotniczych z całego świata. Będziemy wiedzieli, kto podróżuje samolotami, kto przekroczył granicę USA i kto wyjechał.
Jest to jedyny powód wprowadzenia nowej procedury. Nie chodzi o poniżanie kogokolwiek, a już na pewno nie przyjaciół z Polski.
TOMASZ LIS: Wspomniał Pan, Panie Sekretarzu, o wizach. Problem w tym, że aby dostać wizę, musimy stać w długich kolejkach i sporo nas to kosztuje - opłaty są coraz wyższe i wyższe, a nie mamy przecież żadnej gwarancji, że wizę dostaniemy. Jednocześnie Prezydent Bush mówi, i sam Pan też mówi, "Polacy to nasi wspaniali przyjaciele."
Zastanawiam się, czy tak można traktować przyjaciół...
COLIN POWELL: Nie sądzę, byśmy traktowali przyjaciół z Polski w jakikolwiek innych sposób niż przyjaciół z innych państw na świecie. Pobieramy opłaty za wnioski wizowe, ponieważ ich rozpatrywanie wymaga pewnych nakładów. Cały program wydawania wiz jest finansowany właśnie poprzez opłaty za wnioski. Gdyby nie było opłat, wszyscy zaczęliby starać się o wizy - a nuż się uda - i nie bylibyśmy w stanie kontynuować tego programu. Zatem pobieranie opłat za wnioski wizowe jest konieczne.
Robimy, co możemy, by tylko ułatwić ubieganie się o wizę, jednak po 11. września Kongres zdecydował o wprowadzeniu dodatkowych - koniecznych w tej chwili - elementów do wymagań wizowych. Musimy mieć porządną wiedzę o tym, kto przekracza granice naszego kraju.
Mam nadzieję, że z czasem, w miarę jak procedury te będą coraz lepiej znane i coraz bardziej uproszczone, gdy już będziemy mogli w pełni wykorzystać bazy danych, tak jak planujemy, ludzie przestaną postrzegać ubieganie się o wizę jako coś bardzo kłopotliwego czy trudnego do przejścia.
TOMASZ LIS: Czy jest szansa na zmianę procedur wizowych, zwłaszcza dla tak bliskiego sojusznika, jakim jest Polska?
COLIN POWELL: Cóż, jak już powiedziałem, są pewne kryteria, którym trzeba sprostać. Zresztą nie sądzę, by było w tej chwili możliwe zwolnienie z obowiązku wizowego kolejnych krajów. W Stanach Zjednoczonych słychać de facto wiele głosów, by pozbawić tego przywileju niektóre państwa lub całkowicie znieść procedurę zwolnienia z obowiązku wizowego. Jednak to z kolei na tyle zwiększyłoby liczbę wniosków, że nie bylibyśmy w stanie ich w tej chwili wszystkich rozpatrzyć.
Wszystkie te kwestie rozpatrujemy pod kątem bezpieczeństwa kraju. Wiem, choćby z pytań, jakie otrzymuję, że wizy to bardzo drażliwa kwestia dla Polaków. Ale mam nadzieję, że nasi przyjaciele w Polsce zrozumieją, że próbujemy chronić naszą ojczyznę, a także ich samych. Staramy się zapewnić bezpieczeństwo pasażerom i uniemożliwić działanie terrorystom.
Nie podejrzewamy obywateli polskich o terroryzm, ale z naszego punktu widzenia konieczne jest utrzymanie jednolitych procedur dla wszystkich krajów, które nie zostały zwolnione z obowiązku wizowego. Musimy wiedzieć, kto przekracza granice USA. Procedura kontrolna jest bardzo prosta. Pobranie odcisków palców trwa chwilę. Poza tym robimy, co możemy, by ograniczyć kolejki przed konsulatami przyjmującymi wnioski o wizy. Staramy się rozpatrywać je możliwie najszybciej, by ludzie nie musieli czekać zbyt długo na decyzję, czy dostaną wizę czy nie.
TOMASZ LIS: Panie Sekretarzu, Polska właśnie rozpoczęła negocjacje z Waszyngtonem w sprawie przeniesienia amerykańskich baz wojskowych na terytorium naszego kraju. Czy mniej więcej wie Pan, kiedy konkretnie mogłoby do tego dojść? Czy stanie się to w przeciągu dwóch czy pięciu lat?
COLIN POWELL: Nie sądzę, by sekretarz Rumsfeld podjął już w tej sprawie decyzję - nie przedstawił jeszcze żadnych zaleceń Prezydentowi. Analizujemy ogólną strukturę naszych baz i rozmawiamy na ten temat ze wszystkimi sojusznikami w NATO oraz z innymi państwami. Sprawa dotyczy całego świata i nie zapadły jeszcze żadne konkretne decyzje dotyczące poszczególnych baz czy też poszczególnych obiektów w Polsce lub innych państwach NATO. Ale Donald Rumsfeld cały czas ciężko nad tym pracuje.
|