 |
F-16
|
„Któregoś dnia oglądałem swój paszport i stwierdziłem, że byłem w Polsce już trzydzieści razy” – mówi Mac Stevenson, wiceprezes Działu Rozwoju Handlu w firmie Lockheed Martin. Imponujący wyczyn – zwłaszcza gdy wziąć pod uwagę, że wszystkie podróże miały miejsce w ciągu ostatnich sześciu lat. Stanowiły one istotną część kampanii ma rzecz sprzedaży polskim siłom zbrojnym myśliwców F-16.
„Samolot, który otrzyma rząd polski to najlepsze wersja F-16. Najnowocześniejsza pod względem systemów walki elektronicznej i uzbrojenia. Samolot nie ma sobie równych pod względem osiągów i dysponuje wyższymi możliwościami niż F-16 służące w Siłach Powietrznych USA” – podkreśla Stevenson.
W dniu 27 grudnia 2002 roku polski rząd podjął decyzję o „transakcji stulecia”, jak często nazywały to media. Polska postanowiła kupić 48 samolotów F-16 produkowanych przez firmę Lockheed Martin za sumę 3,5 mld dol., odrzucając oferty dwóch innych oferentów. Ta decyzja była znaczącym zwycięstwem dla firmy Lockheed Martin, dla rządu USA oraz dla Polski, która będzie mogła teraz uczestniczyć w pracach NATO jako silny i równy partner. „To kwestia bezpieczeństwa narodowego. Naród polski może poczuwać się do dumy, ponieważ doprowadził do szczęśliwego zakończenia starania o samolot” – zauważa Stevenson.
Ta transakcja to jednak więcej niż samolot. Pakiet zawiera ofertę offsetową wartości 6 mld dol. Są to pieniądze, które Lockheed Martin i inni wykonawcy kontraktu zainwestują w polską gospodarkę dla zrównoważenia kosztu zakupu samolotów. Chodzi o zapewnienie Polsce możliwości i zdobycie technologii będących kołem napędowym dla gospodarki, których pozyskanie byłoby inaczej trudne. Oferowany pakiet offsetowy na sumę 6 mld dol. stanowi blisko dwukrotną wartość ceny zakupu samolotów.
Offset nie oznacza pieniędzy do dowolnego dysponowania. W ramach programu offsetowego Lockheed Martin negocjuje z Polską zasady przekazywania Polsce usług, wiedzy i technologii w ramach programów, których realizacja ma być zakończona w ciągu dziesięciu lat. Lockheed przedstawił rządowi polskiemu listę ponad 100 propozycji, z których Polska może wybrać na podstawie własnych priorytetów. Negocjacje offsetowe mają zakończyć się pod koniec lutego wyborem listy projektów. Lockheed będzie gotowy do wdrażania tych projektów tuż po sfinalizowaniu umowy.
Jednym z przykładów jest zakład w Rzeszowie, w którym produkowane są części do silkników Pratt & Whitney dla F-16 i innych samolotów. Z kolei zakłady w Krośnie wytwarzają podwozie do F-16. Te zakłady dają zatrudnienie miejscowej ludności, odprowadzają podatki oraz zapewniają bezpośrednie, „krajowe” zaopatrzenie w części zamienne dla polskiej flotylli F-16.
„Polacy mogą mieć pewność, że wspólnie z polskim rządem stworzymy program offsetowy, który przyniesie Polsce liczne korzyści – zapewnia Stevenson. – Zaoferowaliśmy Polsce większy offset niż jakiemukolwiek innemu krajowi. Będzie zawierać dobry program gospodarczy dla Polski i dobre rozwwiązania dla programu F-16”.
Podobnie jak rząd, biznes jest kolejnym wielkim wygranym. Program offsetowy umocni więzi ekonomiczne między polskimi i amerykańskim firmami. Polskie przedsiębiorstwa będą mogły wejść na rynki, na które w przeciwnym razie mogłyby nie mieć dostępu. Wszystko to wzbogaca wartość polskich firm na rynku.
Zakup F-16 jest korzystny dla Polski jeszcze z jednego powodu. Kongres USA z myślą o przyjściu z pomocą w realizacji transakcji podjął bezprecedensową decyzję o udzieleniu Polsce pożyczki w wysokości 3,8 mld dol. ze spłatą rozłożoną na 15 lat. Ponieważ stopa procentowa jest porównywalna z oprocentowaniem kredytów komercyjnych, amerykański podatnik nie będzie ponosił żadnych kosztów z tego tytułu.
Jak podkreśla Stevenson, w rzeczywistości „również amerykańska gospodarka zyska impuls do dalszego rozwoju. Poza tym zawiązane więzi zaowocują nowymi miejscami pracy”. Na przykład dzięki tej transakcji uda się zachować 500 miejsc pracy w centrali Lockheeda w Teksasie.
Stevenson podkreśla jeszcze jedną korzyść, która czasem bywa pomijana: chodzi o osobiste więzi między Polakami i Amerykanami na niwie biznesu oraz w sferach rządowych i wojskowych. Przykładem są choćby piloci, dla których wspólne szkolenie jest okazją do lepszego poznania się. Nie jest wyjątkiem, że szefowie sztabu sił powietrznych danego kraju nawiązują przyjaźnie z ich amerykańskimi odpowiednikami. To samo można odnieść do innych szczebli dowódczych. „To naprawdę ważne, zwłaszcza wtedy, gdy ma się świadomość, że kiedyś może przyjdzie razem walczyć. To, że ludzie się znają znacznie pomaga, gdy trzeba współpracować na dużą skalę”.
Współpraca taka nabierze tempa w 2006 roku, kiedy Lockheed przekaże pierwsze z 48 samolotów F-16. W tym czasie projekty offsetowe i współpraca gospodarcza będą już w fazie realizacji. Polska wzbije się wysoko w gronie sił powietrznych NATO, dając światu przykład, że kiedy ma się dobry produkt, silny zespół i solidną wizję, ostateczną granicą jest tylko niebo nad nami.
|