jump over navigation bar
Embassy SealUS Department of State
Ambasada Stanów Zjednoczonych Ameryki to Warszawa, Polska - Home flag graphic
O Ambasadzie
 
  O Ambasadzie Ambasador Zastępca Szefa Misji Amerykańscy eksperci w Polsce Programy Ambasady Komunikaty Prasowe Wydarzenia w Ambasadzie Wydarzenia w Ambasadzie 2008 Wydarzenia w Ambasadzie 2007 Wydarzenia w Ambasadzie 2006 Wydarzenia w Ambasadzie 2005 Wydarzenia w Ambasadzie 2004 Wydarzenia w Ambasadzie 2003 Wydarzenia w Ambasadzie 2002 Wydarzenia kulturalne Oficjalne Przemówienia

Wydarzenia 2004

Ameryka, Polska i nowy rodzaj dyplomacji

10 lutego 2004
Amb. Hill speaks at the Diplomatic Academy


Amb. Hill speaks at the Diplomatic Academy

Dyplomata musi nie tylko szybko działać i dostrzegać pewne zależności oraz powiązania (mam nadzieję, że tego też się uczycie), ale musi też umieć połączyć to ze swoimi podstawowymi obowiązkami. Nie możemy działać pochopnie, nie możemy wyciągać pochopnych wniosków. Musimy kierować się czymś innym niż tylko potrzebą reakcji na problemy dnia dzisiejszego. Musimy w pełni rozumieć historię, wartości, przynależność kulturową i takie realia jak geografia, gospodarka czy bezpieczeństwo. Tego też powinno się uczyć w akademiach dyplomatycznych.

Polskę i Stany Zjednoczone łączą bliskie stosunki właśnie dlatego, że mamy wspólną historię i kulturę. Po prostu się lubimy, ale też w pewnym sensie podobnie myślimy. Wierzymy, że trzeba mówić otwarcie, co się myśli, i jesteśmy gotowi walczyć o zachowanie tego przyrodzonego prawa. Chwalimy nawzajem swoje tradycyjne cechy narodowe - Amerykanie doceniają odwagę Polaków, czasem może nawet bardziej niż sami Polacy, a Polacy cenią istniejące w Ameryce możliwości, czasem nawet bardziej niż my sami. Przez ostatnie kilkanaście lat nauczyliśmy się współpracować.

Podczas swojego niedawnego wystąpienia w londyńskim Whitehall Prezydent Bush określił trzy podstawowe zasady wyznaczające amerykańską politykę zagraniczną. Po pierwsze, współpracujemy z innymi odpowiedzialnymi rządami. Jednak Prezydent dodał również, że powodzenie przedsięwzięć multilateralnych, w których zaangażowane są inne rządy i grupy, nie jest mierzone tylko przestrzeganiem formy… Liczą się efekty, dzięki którym nasze narody będą bezpieczniejsze. To słuszna uwaga. Myślę przy tym, że wiara w funkcjonalność, a nie w formę, zwłaszcza w przypadku multilateralizmu, jest jednym z tych przekonań, które łączą Polskę i Stany Zjednoczone najsilniej. Niektórzy mylnie traktują multilateralizm jako cel sam w sobie, a nie jak narzędzie do osiągania zamierzonych celów dyplomacji.

Kolejna zasada, którą Prezydent nazwał drugim fundamentem naszej polityki zagranicznej, to gotowość wolnych narodów do powstrzymania agresji i zła siłą, wtedy, gdy nie będzie już innej drogi. Jest to kolejny powód, dla którego czujemy, że wiele nas łączy z Polakami – jesteśmy wdzięczni za to, że stanęli z nami ramię w ramię, za ich odwagę na polu walki i na polu międzynarodowej opinii publicznej. Niektórzy zakładają, że wszystkie narody postępują rozsądnie i przestrzegają pewnych zasad. Ci, którzy znają historię - naszą i Waszą – wiedzą, że niestety tak nie jest. Saddam Husajn nie działał w Iraku rozsądnie, nie stosował się do żadnych zasad. I nigdy nie miał takiego zamiaru. Myślenie, że można było z nim w dobrej wierze negocjować, było szczytem naiwności - przecież nie przestrzegał praw człowieka, ignorował rezolucje Rady Bezpieczeństwa ONZ, bez powodu napadał za kraje sąsiednie, był niezmiennie wrogo nastawiony wobec Izraela i procesu pokojowego. Cieszymy się, że większość Polaków to rozumie.

Trzecim filarem polityki zagranicznej Prezydenta Busha jest „zaangażowanie w szerzenie demokracji na świecie, a wraz z nią nadziei i postępu jako alternatywy dla niepokojów, nienawiści i terroryzmu.” Prezydent dodał również, że "nie możemy polegać wyłącznie na sile wojskowej, by zapewnić sobie trwałe bezpieczeństwo, gdyż pokój zależy od postępu sprawiedliwości i demokracji”. Sądzę, że Polacy rozumieją to doskonale. Przemawiając do polskich żołnierzy wyruszających do Iraku w lipcu ubiegłego roku, Prezydent Kwaśniewski powiedział kilka mądrych słów: „Nie szukamy w Iraku łatwych zysków ani dostępu do ropy naftowej. Pragniemy pomóc narodowi irackiemu w budowaniu nowoczesnego państwa, szanującego zasady prawa.”

Te trzy zasady polityki zagranicznej tłumaczą, dlaczego polsko-amerykańskie stosunki są tak bliskie i dlaczego uważamy, że w najbliższych latach służyć to będzie naszym interesom narodowym. Ale jednocześnie jako dyplomaci jesteśmy zobowiązani wobec swojego kraju do walki z problemami dnia codziennego, chociaż powinniśmy je rozpatrywać w szerszym kontekście naszych stosunków.

I tak oto doszliśmy do sprawy wiz. Dyplomaci rozumieją znaczenie swobodnego przepływu osób i rynków pracy w globalnej gospodarce, a zwłaszcza znaczenie szacunku dla prawa przy wypracowywaniu rozwiązań. Mimo naszego głębokiego zaangażowania, mimo dotychczasowych wysiłków w celu uregulowania kwestii wizowych, okazało się, że sprawa ta może niestety zdominować nasze stosunki dwustronne w stopniu zupełnie niespodziewanym.

Jako dyplomaci musimy z szacunkiem podchodzić do niepokojów społeczeństwa. Ja np. muszę troszczyć się o ochronę naszych granic i rynku pracy, tak samo jak Wy musicie dbać o interesy przeciętnych obywateli, ich sytuację materialną i godność. I warto o tym mówić.

Musimy działać w sposób nowoczesny: szybko i skutecznie odpowiadać na zapotrzebowanie opinii publicznej. Ale jednocześnie, co bardzo ważne, nie możemy tracić z oczu szerszego kontekstu łączących nas stosunków. Oczywiście nie możemy też myśleć tylko o szerszym kontekście i długofalowych celach, nie zważając na to, co w danej chwili niepokoi ludzi. Ale nie można skupiać się na obawach ludzi ze szkodą dla całokształtu współpracy.

Dlatego będziemy oczywiście pracowali nad znalezieniem sprawiedliwego i słusznego rozwiązania kwestii wizowych podnoszonych przez Polaków. Nie rozwiążemy tej sprawy w ciągu jednego dnia i w wielu kwestiach będziemy musieli znaleźć odpowiednie procesy, by użyć tego dość wysłużonego dyplomatycznego określenia. Chciałbym przy okazji wspomnieć o tym, co zrobiliśmy do tej pory:
Od czasu wizyty Prezydenta Kwaśniewskiego w Waszyngtonie odbyliśmy już w Warszawie rozmowy konsularne wysokiego szczebla. W efekcie zajmujemy się obecnie kilkoma sprawami. Polacy mają już pewne możliwości podjęcia legalnej pracy w Stanach Zjednoczonych, chociaż może mało kto o tym wie. Musimy wspólnie z polskim rządem postarać się dokładniej określić te możliwości i lepiej o nich poinformować. Zresztą już w tej chwili wydajemy tysiące wiz kategorii H i J, które pozwalają Polakom na legalne zatrudnienie w Stanach Zjednoczonych. Jeśli Kongres przyjmie propozycję reformy imigracyjnej Prezydenta Busha i wejdzie ona w życie, Polacy będą mieli jeszcze większe możliwości legalnej pracy w Stanach Zjednoczonych. Przygotowując tego rodzaju projekty, mamy nadzieję – głęboką nadzieję – że te nowe możliwości ograniczą proceder wykorzystywania wiz turystycznych do nielegalnej pracy i tym samym utorują Polakom drogę do ruchu bezwizowego.

Chcemy również stworzyć system wstępnej kontroli na Lotnisku Okęcie, aby uniknąć sytuacji, w których Polacy byliby zawracani do Polski z lotnisk amerykańskich. Zależy nam na tym, by system ten zaczął działać jak najszybciej.

Próbujemy ułatwić ludziom oczekiwanie przed konsulatem. Jak już wielokrotnie mówiłem, kiedy wjeżdżam rano do ambasady i widzę kolejkę czekającą po wizy, jest to dla mnie najgorsza chwila dnia. Trwają już prace nad nową, większą poczekalnią, mamy też inne plany przebudowy konsulatu, które zaczniemy realizować, gdy tylko dostaniemy fundusze.

Krótko mówiąc, robimy, co możemy, by rozwiązywać problemy wizowe. Jednak chciałbym być dobrze zrozumiany: choć te starania są ważne, zachowalibyśmy się nieodpowiedzialnie jako dyplomaci, gdybyśmy ograniczyli stosunki dyplomatyczne z Polską tylko do tej kwestii. Musimy cały czas współpracować nad innymi sprawami w stosunkach bilateralnych i multilateralnych. Nie możemy dopuścić do tego, by inne kwestie zostałyby rozmyte.

W tym roku, o czym ciągle się mówi, Polska stanie się członkiem Unii Europejskiej. Wejście Polski do UE to logiczne zakończenie drogi rozpoczętej dawno temu - drogi potwierdzającej europejską tożsamość kraju. Polska nie staje się europejska. Polska jest i przez wieki była europejska, jednak proces akcesji niesie ze sobą pewne nowe wyzwania, z których bynajmniej nie najłatwiejszym będzie utrzymanie wyjątkowego charakteru we Wspólnocie Europejskiej. Polska przepłynęła przez burzliwe wody, koncentrując się nie tylko na swojej pozycji jako państwa europejskiego, ale również dążąc do bliskiego partnerstwa transatlantyckiego. Taki kurs nie był łatwy dla polskich dyplomatów, ale udało im się. Utrzymanie obranego kursu w najbliższych latach i rozwiązanie ogromu problemów, które mogłyby Polskę z niego zawrócić, jest nie lada wyzwaniem dla wszystkich Polaków, a szczególnie dla dyplomatów.

Dla Was zaczyna się, nie bójmy się tych słów, nowa era. Minister Spraw Zagranicznych Włodzimierz Cimoszewicz powiedział ostatnio w Sejmie, że przystąpienie do Unii Europejskiej oznacza, że polska dyplomacja osiągnęła wszystkie cele sformułowane w latach 90. To rzeczywiście sukces! Znaleźliście się teraz na nowym terenie - musicie być szybcy i zwinni, dobrze zorientowani i mądrzy, i - na co liczymy - pracować wspólnie z innymi nad rozwiązaniami problemów, jakie stawia przed nami nowe stulecie.


Do góry ^

Page Tools:

 Print this article



 
 

   Strona zarządzana przez Departament Stanu USA.
   Zamieszczenie odsyłaczy zewnętrznych prowadzących do innych stron nie oznacza akceptacji wyrażanych tam poglądów ani zasad dotyczących ochrony prywatności.


Ambasada Stanów Zjednoczonych Ameryki